kubek termiczny, eko, kwiatek doniczkowy i komputer

Ostatnio przyszły mi do głowy trochę mniej popularne sposoby, aby żyć bardziej eko. Zdaję sobie sprawę, jak dużo jeszcze mogłabym poprawić w swoich nawykach, ale nawet mały krok potrafi zrobić ogromną różnicę w skali roku. Dlatego podzielę się z wami kilkoma sposobami, które niedawno wprowadziłam. Dajcie znać czy są to dla was rzeczy oczywiste, czy może zaskoczyłam was chociaż trochę i jakie są wasze, nieoczywiste sposoby na bycie ekologicznym.

Polska żywność

Od czasu kiedy dowiedziałam się, że do wyprodukowania awokado potrzeba ogromnych (ok. 320 litrów/ 1 owoc!) ilości wody przestałam je tak chętnie kupować. To zresztą niejedyny problem z ich produkcją, a także niejedyny produkt pozyskiwany w niezbyt etycznym procesie. Dlatego bardziej zainteresowałam się polskimi super produktami spożywczymi. Możemy zaliczyć do nich na przykład buraki, nasiona słonecznika, lnu i dyni. Nie muszą być transportowane z odległych miejsc na ziemi, więc ograniczamy emisję dwutlenku węgla, a do tego są o wiele tańsze, niż egzotyczne odpowiedniki.

Produkty na wagę

Jeżeli kupujemy różnego rodzaju ziarna, kasze czy nawet ciastka warto brać te na wagę. Nie wiem, czy takie produkty można znaleźć w większych supermarketach, ale na pewno w lokalnych sklepach. Możemy też zamienić ryż w torebkach na ten kilogramowy w papierowych opakowaniach. Nie dość, że oszczędzimy światu zbędnego plastiku, to wydamy też mniej pieniędzy. Żywność na wagę jest zwykle tańsza, bo opakowanie też swoje kosztuje.

Ubrania na ścierki

Nie każde ubranie nada się na ścierkę. Ale jeżeli mamy elastyczne podkoszulki lub getry, mogą posłużyć nam jeszcze jakiś czas. Fajnym pomysłem będzie także, przerobienie starych ubrań w coś innego. Ja na przykład zrobiłam ze starej firanki woreczki na warzywa i owoce. Natomiast u Niebałaganki możecie podpatrzeć, jak zrobić super poszewki na poduchy ze starych swetrów.

Zużywaj do końca

Mam świra na tym punkcie. Zawsze pod koniec rozcinam opakowania po kosmetyku (ewentualnie ustawiam do góry dnem) i wyciskam kosmetyk do ostatniej kropli. Zresztą nie tylko kosmetyki, ale też keczup i inne butelkowe rzeczy. Zawsze też staram się używać kosmetyków rozsądnie. Nie nabieram ich za dużo, żeby starczyły na dłużej i jestem w trakcie eliminowania zbędnych sztuk. Planuję też zastąpić dezodorant w sprayu, takim w słoiczku w kremie.

Ulotki i broszury online

Staram się nie zabierać ulotek i różnych broszur ze sklepów, żeby nie napędzać produkcji. Jeżeli mnie coś interesuje, to albo czytam na miejscu i odkładam z powrotem, albo przeglądam je online na stronie sklepu.

Biblioteka

Biblioteka to jedno z moich ulubieńszych miejsc. Kocham czytać, ale nie kupuję zazwyczaj książek. Czasami się skuszę, ale zazwyczaj po prostu szkoda mi na nie kasy. No i szkoda mi też środowiska. Dlatego, jeżeli chcę bardzo przeczytać daną książkę, najpierw sprawdzam katalog online biblioteki. Jeżeli jej nie ma to rozważam jej zakup bądź zakup e-booka. Zwykle jednak biblioteki publiczne mają wiele różnych dotacji na zakup nowych książek (u mnie bardzo często tak jest). Więc pytam o możliwość zakupienia danej książki, dzięki czemu nie tylko ja mogę ją później przeczytać.

Wymiany ubrań

Wiadomo, że kupowanie ubrań z drugiej ręki, a także tych lepszych jakościowo jest bardzo proekologiczne. Ale to nie jedyne rozwiązania. Bardzo fajnym pomysłem jest organizowanie akcji wymieniania się ubraniami. Ze znajomymi lub w rodzinie. Mam dwie siostry i wszystkie nosimy bardzo zbliżone rozmiary także, jeżeli którejś z nas coś się znudzi, to puszcza to w obieg. Oczywiście, można też sprzedać ubrania na allegro i innych, podobnych platformach zakupowych. A także wystawić je w komisie lub oddać potrzebującym. Ostatnio też Ania na swoim blogu opowiadała o kwestii zakupów i odmowie współpracy z markami, które nie są ekologiczne. Zainspirował mnie ten wpis i teraz, jeśli dostaję coś w plastiku, sugeruję w opinii, że marka powinna pakować bardziej eco friendly.

Stare zeszyty

Zawsze przeglądam stare zeszyty w poszukiwaniu pustych kartek. Dawniej miałam mnóstwo zeszytów, różnych notatników i kalendarzy, które były prawie w całości zapisane. Nie chciałam ich zatrzymywać, więc przed oddaniem na makulaturę wyrywałam czyste strony. Uzbierał mi się naprawdę niezły stosik i teraz mam kartki na różne bazgroły.

Share: